Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty

06 października 2019

I am the one who decides, whether I need someone's protection.

Lani Clair 
|| Córka szeryfa  || 27 lat || Prawniczka || Człowiek ||


↬ Na początku życie wydawało się być takie łatwe. Jak była mała, jedyne o czym myślała to o tym, że chciałaby zostać weterynarzem. To marzenie w jej oczach była w zasięgu jej ręki. Zawsze należała do tych mądrych, zawsze z noskiem w książkach. Jednakże z wiekiem, zdała Sobie sprawę z tego, że życie nie jest aż takie proste. Jej matka została zabita, jej ciało znalezione w lesie, bez krwi, dwa ugryzienia na szyi. Lani miała wtedy 15 lat. Śmierć matki źle na nią wpłynęła. Nastolatka wtedy zamknęła się w Sobie. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego to właśnie jej rodzicielka musiała zginąć? Były ze Sobą bardzo blisko, dlatego przez ponad dwa lata, nie wychodziła z domu. Tęskniła, chciała zemsty na tych, którzy skrzywdzili jej mamę.


↬ Lani po drugiej rocznicy śmierci matki, w końcu postanowiła dowiedzieć się, jak zginęła. Nie wierzyła w historyjkę o tym, że została zaatakowana przez zwierzę z lasu. Właśnie w taki sposób dowiedziała się o istnieniu wampirów, wilkołaków, czarownic oraz wszystkich innych ras. Nienawidzi ich całym sercem, obwinia ich wszystkich za śmierć swojej matki. Przysięgła, że któregoś dnia złapie mordercę jej matki, oraz zapłaci on za krzywdy które wyrządził. 
Zamiast zostać weterynarzem, udała się w kierunku prawa. Chce być wstanie pomóc tym, którzy zostali niewłaściwie oskarżeni. Jej głównym celem w życiu, jest sprawiedliwość. 
↬ Młoda panna Claire, należy do miłych oraz wyrozumiałych osób... tak długo, jeśli chodzi o ludzi. Uwielbia zwierzęta oraz sama ma małego kotka w domku. Jest bardzo odważna i często głośno wyraża swoje opinie. Zawsze dąży do celu. Została bardzo dobrze wychowana, dlatego należy do tych kulturalnych. Jej rodzina ma dużo pieniędzy, jednak nie sprawia to, że Lani jest rozpieszczona. Lubi pracować aby zarobić na swoje życie, nie chce być wiecznie na utrzymaniu ojca. Z rodziną nie utrzymuje dobrego kontaktu, odkąd jej matka została zamordowana. Ma starszego brata, z którym najczęściej się kontaktuje z rodziny. Wie, że jemu także było ciężko, dlatego stara się nie odpychać go od Siebie, tak jak zrobiła z resztą rodziny.
[ Witam wszystkich serdecznie. Planowałam nie tworzyć postaci na blogu, oraz tylko być jako administracja. Jednakże, Juui przekonała mnie, aby stworzyć jedną postać. Mam nadzieję, że polubicie moją prawniczkę i zapraszam na wątki. ]

23 września 2019

what the fuck is going on?



Lolita Sanchez
człowiek - podróżniczo kulinarna vlogerka - Hiszpanka; 20l

Na początku był pożyczony od starszego brata telefon komórkowy, który miał aparat z pięcioma mpx. Niewyraźne filmiki i opowieści o tym, co zabiera ze sobą do szkoły, jakich używa kosmetyków i dlaczego wybrała różowe zeszyty, zamiast tych zielonych. Była dzieckiem, które naoglądało się innych twórców i zamarzyła, aby być jednym z nich. Jedną z tych osób, które przecież nic nie robią, tylko nagrywają filmiki i zgarniają za to niezły pieniądz. Okazało się jednak, że tworzenie treści nie jest wcale tylko nagrywaniem, a żeby zgarnąć niezły pieniądz trzeba się mocno napracować.
Wszystko miało jednak swoje plusy i minusy, a uparta Lolita dążąc do swojego celu, stała się tym, kim być chciała. Mając osiemnaście lat nawiązała stałą współpracę z jednym z biur podróży oraz firmą ze strojami kąpielowymi. Na ten moment trzyma się tylko kilku, starannie wyselekcjonowanych współprac z firmami, które pasują do jej osoby i tego, co próbuje przekazać w internecie.
W Mystic Falls znalazła się trochę przez przypadek. Po prostu znalazła w internecie zdjęcie z widokiem na miasto, w którym się zakochała i zaznaczyła sobie w kalendarzu, że to będzie kolejny cel jej podróży. Lolita w swojej pracy połączyła trzy, a w zasadzie cztery pasje. Podróżowanie, jedzenie, wino i oczywiście samo nagrywanie, bo gdyby tego nie lubiła, już dawno rzuciłaby to w cholerę.
Nie wie, czy zostanie tutaj na dłużej. Nie wie, czy to tylko kolejny przystanek w długiej drodze czy być może miejsce, do którego zacznie wracać po każdej, zakończonej podróży.

tekst wyświetla się po najechaniu na zdjęcie

22 września 2019

When the Wolves Cry Out
The smallest they will grow great
No more shall we wait

Hayley Marshall-Kenner
Hybryda || 06.06.1991, Nowy Orlean
Jestem teraz hybrydą. Mam wilczy temperament, który pasuje do mojego nowego apetytu.
Matka siedmioletniej Hope || Wdowa || Nauczycielka wprowadzenia do likantropii w SBS || Powiązania
– Mamo mocniej! Szybciej! Przecież jadłaś obiad! Masz siłę! – Hayley wywraca oczami i nieco mocniej szarpie za łańcuch od huśtawki. Wpatruje się w uśmiechniętą córkę, na jej rudawe włosy, które powiewają na wietrze i wzdycha ciężko. Namiastka normalności w tym nienormalnym świecie. Chwila spokoju, przerwa w ciągłej walce. Cieszy się tą chwilą, wiedząc, że nie potrwa ona długo.
Trudno jest jej być dobrą matką, chociaż na tle tatusia i tak, podobno, wypada całkiem nieźle, w świecie, w którym na każdym rogu czyha niebezpieczeństwo, a przyjaciel może okazać się największym wrogiem. Trudno jest jej wychowywać samotnie córkę, która coraz częściej zaczyna wtykać swój piegowaty nos w sprawy, od których powinna trzymać się z daleka. Najwyraźniej pakowanie się w kłopoty odziedziczyła po matce, która wciąż uczy się odpowiedzialności i wciąż. popełniła błędy, pakując się w kłopoty, z którym potem ciężko się wykręcić. Starała się ze wszystkich sił chronić Hope, dla której jest w stanie poświęcić wszystko, byleby była bezpieczna, ale zawiodła. Dlatego wróciła do Mystic Falls, aby po raz kolejny uratować dziewczynkę.
Wracamy do domu, Hope – zwraca się do córki, która gniewnie marszczy nos i zeskakuje z huśtawki. – Czas przygotować się do szkoły.
K a y
[Hej! Witam się pięknie i do wątków zapraszam! Ja nie gryzę, ale za Hayley nie biorę odpowiedzialności :D. Powiązania kiedyś rozwinę i chętnie pododaję nowe osoby.
Kontakt: czarny.jezdziec69@gmail.com || GG: 34885343]

I've been in Hell long enough to know there is no such thing as redemption

Malachai Parker
Kreowanie kontrowersyjnego całokształtu Kai'a zaczęło się już podczas wczesnego dzieciństwa. Czuł się inny, co potwierdzała cała jego bliska rodzina, co wzbudziło w nim żal i gorycz. Traktowano go jak wybryk natury, nazywano również abominacją czyli czarownikiem pozbawionym mocy. Popchnęło go to do ciągłej próby stania się zaakceptowanym i szanowanym przez najbliższych. Pragnął zemsty, chciał, by cierpieli tak mocno jak on przez ostatnie lata. Cała jego złość spowodowała, że Malachai posunął się do próby zabójstwa swojego bliźniaczego rodzeństwa, by nie mogli się połączyć podczas Sabatu, nad którym chciał przejąć kontrolę. Gdy jego zamiary się nie powiodły, życie straciła czwórka innych jego braci i sióstr, za co Sabat skazał go na pobyt w wymiarze w 1994 roku dokładnie dnia 10 maja, gdzie przez osiemnaście lat powtarzał jeden i ten sam dzień w wyniku czego jego gniew rósł w siłę. Po powrocie z ,,więzienia'' Kai przysiągł sobie zemstę na reszcie jego rodziny. Uchodzi na socjopatę, niezrównoważonego, sarkastycznego, niebezpiecznego, a nawet psychicznego. Kompletnie nie panuje nad swoimi emocjami. Przejawia momenty bycia miłym, jednak zdarza się to niezwykle rzadko. Sentymentalizm i rozmowność to jego drugie imię. Nie obejdzie się bez kilku swoich rzeczy, które nabył podczas zamknięcia w innym wymiarze. Dąży do celu po trupach i nie cofnie się przed niczym nim nie osiągnie upragnionego celu. Podąża własnymi ścieżkami kierując się przy tym indywidualnymi zasadami. Należy do grona osób niezwykle przebiegłych i cwanych. Impulsywny i zdecydowanie zbyt porywczy. Niejednokrotnie dawał dowód własnej niezłomności z impetem powracając do świata żywych. Uwięziony w Więziennym Świecie, po raz kolejny zdołał wyrwać się ze szponów sprawiedliwości i przekroczywszy granice miasta, zapowiada bieg nowych wydarzeń.

Cóż, na wypadek, jeśli jeszcze się nie zorientowaliście: jestem socjopatą. Wiem. Sensacja. Lubię być socjopatą. Wiecie, nie jestem obciążony przez rzeczy takie jak poczucie winy czy miłość.

K a y
Postać numer dwa, a co! Bawmy się :)

you got me paralyzed


Caught me by surprise, i cannot deny this, no
Caroline Forbes
10.10.1992, Mystic Falls ~ wampir ~ matka Lizzie i Josie Saltzman ~ żona Stefana Salvatore'a ~ założycielka i współprowadząca Salvatore Boarding School for the Young & Gifted ~ powiązania

Zanim to wszystko się zaczęło, miała zaplanowane całe życie. Wiedziała, co pragnęła osiągnąć, jakie studia chciała skończyć, co wpisać do zgłoszenia na Miss Mystic Falls, by je wygrać. Wtedy, nawet kiedy było ciężko, życie wydawało się prostsze. Jasne cele, oczywiste rozwiązania. W tamtych czasach nie sądziła, że na zawsze utknie w ciele siedemnastolatki, ani że zasmakuje we krwi. Nie przypuszczała, że lata swojej młodości spędzi próbując zbawić świat i odnajdując się w nowej, nadprzyrodzonej rzeczywistości; nie wiedziała, że bez swojej zgody zostanie matką bliźniaczek i zaręczy się ze swoim nauczycielem z czasów licealnych. W jej wyobrażeniach małżeństwo było idyllą, miejscem, do którego przychodziła z uśmiechem, najczystszą i najpiękniejszą relacją, nie niekończącymi się problemami i poczuciem samotności. W jej wyobrażeniach dzieci były jedynie odległym marzeniem, synonimem szczęścia, ciepła i bezpieczeństwa, a nie rzeczywistością. W jej wyobrażeniach jej rodzice wciąż żyli, wspierali ją w każdej, najmniejszej nawet decyzji i byli obecni. Ale Caroline, która wymarzyła sobie tamto idealne życie, nie istniała, umarła 26 lutego w łóżku szpitalnym, wraz ze wszystkimi planami i marzeniami. Rozczarowujące, prawda?



Caroline na zawsze będzie jedną z moich ulubionych postaci. Karta krótka, obiecuję, że wątki piszę lepsze. Na wizerunku oczywiście Candice King, w tytule i karcie Lauren Jauregui. Stwórzmy razem coś szalonego, o!

20 września 2019

It's always been me

Claire Holt - Rebekah; I love this picture, shows so much of Rebekah's real personality behind all that mean and rudeness and it's amazing you could do that with a picture.
Wiecznie uciekałaś. Nie było momentu, kiedy spokojnie przystanęłaś, kiedy mogłaś stwierdzić, że już starczy, że możesz zostać, w tym miejscu gdzie stoisz. Najpierw uciekałaś przed własnym ojcem, który deptał tobie i rodzeństwu po piętach. Potem uciekałaś przed własnym bratem, który przerażał cię momentami bardziej, niż sam Mikael. W którymś momencie jednak pozwoliłaś sobie na to, aby zacząć życie na własną rękę, z dala od rodziny. Przywrócona do życia po raz kolejny, ze złamanym sercem, wyjechałaś do Francji, by po kilku długich latach wrócić w dawne strony. Strony, które możesz nazwać domem. Bo Mystic Falls jest ci bliskie sercu, tak samo jak Nowy Orlean czy też Paryż. Choć znów targa tobą strach, staniesz twarzą w twarz przed tymi, od których tak bardzo chciałaś się odgrodzić. Nie masz innego wyboru. Chcąc nie chcąc, jesteście rodziną. Nie ważne jak bardzo dysfunkcyjną. Teraz i na zawsze, te zdanie jest ci aż za dobrze znane. 
R E B E K A H  M I K A E L S O N
pierwotna, niegdyś czarownica
urodzona po 980 roku
Rebekę kocham całym serduszkiem, mam nadzieję, że i wy ją również pokochacie ❤️ 
Zapraszamy  do wątków i powiązań, przygarniemy wszystko. 
No i gryziemy, cóż zrobić 💁

Jenny would dance with her ghosts


Day three six three
Nicole Blanchard
Nauczycielka w Salvatore Boarding School | heretyk | fizycznie 22 lata 

Wspomnienia dawnego życia nawiedzają ją jedynie w mglistych koszmarach i bezpowrotnie uciekają wraz z nadejściem świtu. Palce same sunął po klawiszach pianina, grając okrutnie znajomą melodię, której pochodzenia nie potrafi sobie przypomnieć. Najstarsze zaklęcia wyryte są w niej jak w skale, choć nie wspomni imienia tego, kto ją ich nauczył. Próbując dotrzeć do zakamarków własnego umysłu tworzy szkice. Choć w mglistych wizjach wspomnień nie umie przywołać szczegółów twarzy osób z jej przeszłości, a słowa przez nich wypowiadane zdają się być nieme, to powracają do niej widma przeżytych emocji. Może snuć jedynie teorie; o swoim pochodzeniu, o wielkiej miłości, którą przeżyła i o tym, kto wbił w jej serce lodowatą stal, którą wciąż tak wyraźnie pamięta. 

Minimalistycznie, bo sami jeszcze nie wiemy co robimy. 
Szukamy naszego mordercy i tragicznej miłości z przeszłości. 
fc:Jenna Coleman.

You've heard of me. Fantastic.


NIKLAUS MIKAELSON
urodzony około 980 roku
pierwotna hybryda


Jesteś... wciekły. Masz w sobie niewyobrażalny mrok, jesteś najbardziej znienawidzonym i budzącym strach z pierwotnych wampirów. Od wieków nie dbasz o nic; siebie, swój los, otaczających Cię ludzi - bo gdy jesteś nieśmiertelnym wampirem, nic nie jest dla Ciebie groźbą, nic nie ma znaczenia. Oprócz przepełniającego pragnienia zemsty, władzy i nienawiści, nie czujesz nic. Choć spajasz ze sobą rodzeństwo, żadne z nich raczej nie jest Ci wdzięczne za wbity w serce kołek i lata spędzone w wystawnych trumnach. Nienawidzą cię. Tak bardzo, jak Ty nienawidzisz siebie. Negatywne emocje wprost wylewają się z Ciebie... Nie masz kontroli nad demonami, które pchają Cię do działania. Jesteś stracony, samotny, bardziej połamany, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Maskując się za fasadą bezwzględnego mordercy powtarzasz, że każdy z nas musi pokonać własne demony.
Ale... nim potwór staje się potworem, nim Twoje serce przesiąknie ciemność, nim marzenia odejdą w zapomnienie, wszyscy pragniemy jednego: akceptacji, której Ty nigdy nie doświadczyłeś. W głowie odtwarzasz wciąż słowa, usłyszane od osoby, na której kiedyś ci zależało: anybody capable of love is capable of being saved, Klaus... 


* * * 




Klaus jaki jest, wie każdy. Mój Klaus będzie tym, którego poznaliśmy w 4 sezonie, czyli można z nim już wejść w komitywę, ale generalnie urąbie Ci głowę z przyjemnością. Oridżinalsów nie oglądałam namiętnie, tylko kilka odcinków, więc od tej historii generalnie chciałabym się trochę odciąć, bo nie do końca ogarniam co działo się w Nowym Orleanie. Cokolwiek przyjdzie Wam do głowy - zapraszamy. 


19 września 2019

But there's a day when you realize...

Davina Mikaelson
czarownica -- dwadzieścia-pięć lat -- mężatka
Ktoś mógłby twierdzić, że śmierć jest prosta, niczym ucieczka w miejsce lepsze niż to, w którym dotychczas przychodziło mu żyć. Ona z pełną świadomością mogłaby zaprzeczyć temu stwierdzeniu, mając za sobą więcej niż jeden powrót zza światów; z miejsca, w którym rozpacz unosi się w powietrzu, a wszystko wkoło karmi się strachem. Może powinna być na to bardziej przygotowana? Dorastając w miejscu, które jest przepełnione historią czarownic splecioną z losami tysięcy wampirów, gdzie dzień rozpoczyna i kończy się na nieustającej walce o przetrwanie, powinna być gotowa na odejście. Nigdy jednak nie była. Jakimś sposobem to ją los wytypował na osobę, która dostała więcej niż jedną szansę. Zatem wracała, jednakże naiwnością byłaby wiara w to, iż powrót do świata żywych jest niczym ponowne przekroczenie progu pokoju — bezproblemowe. Za każdym razem traciła cząstkę siebie, sprawiając, że ta cicha i niewinna nastolatka, którą uratowano, nim została poświęcona w ofierze, po prostu odeszła. Teraz jest już kobietą, która widziała zbyt wiele bólu i cierpienia, doznała zbyt wielu krzywd i zdrad, odczuwała palącą gorycz i chęć zemsty... Jest kobietą, która wreszcie zostawiła za sobą przeszłość oraz miejsce, które, mimo iż powinno być domem, nigdy nim nie było. Ruszyła do przodu, gotowa na to, by po prostu żyć. Bez cieni za plecami i palących oddechów na skórze, ciągłych oczekiwań i zobowiązań. Z mężczyzną u boku, który pomaga jej wierzyć w siebie i odnajdywać skrywane pokłady siły.
Kod
Do tej pani mam ogromny sentyment, ponieważ parę lat temu właśnie ją prowadziłam na jednym z podobnych blogów i jednak musiałam znów do niej wrócić. Karta nie wyszła tak jak chciałam, ale prędzej czy później postaram się ją zmienić. Na ten moment zapraszam do wątków i zobaczymy co z tego wyjdzie :D

I am the opposite of amnesia

I can't stop till the whole world knows my name because I was only born inside my dreams. Until you die for me, as long as there's a light, my shadow's over you. Cause I am the opposite of amnesia.
 Pozdrowienia od martwych. Więc, kto ma ochotę na drinka?
KOL MIKAELSON
Choć ze śmiercią jest wręcz na ''ty'', to zdążył udowodnić swoją nieprzewidywalność, którą zaskakuje do dziś. Każdy jego powrót wiązał się z wybuchową mieszanką nowych wydarzeń zapisujących się w pamięci wielu osób na wieki. Nie da o sobie zapomnieć. Spryt, odwaga, arogancja pozwalają mu na osiąganie wielu niecnych celów tylko i wyłącznie dla własnych korzyści. Nie rozwodzi się nad konsekwencjami swoich czynów, za wszelakie błędy i tak obarcza winną kogoś innego, nigdy samego siebie. Nie istnieją dla niego żadne granice, żyje według własnych zasad oraz nie daje sobą pomiatać. Za wszelką cenę musi postawić na swoim, a gdy coś nie idzie po jego myśli wybucha niekontrolowanym gniewem. Ukochał sobie pogawędki z ofiarami nim rzuci im się do gardła napawając się ich strachem w celu zatracenia się w smaku ciepłej, świeżej prosto z ludzkiego ciała krwi. Nie przyznaje się do tego otwarcie, ale rodzina nadal jest dla niego najważniejsza, dlatego pojednanie z bliskimi i nadanie słowom always and forever nowego znaczenia, ma dla niego niezwykle mocną i szczególną wartość. Wstydzi się tego, co działo się z nią przez długie wieki. Mimo braku stabilności, temperament Kola uległ delikatnej zmianie, dzięki ciemnowłosej piękności, którą dumnie może wreszcie nazwać swoją żoną, tworząc z nią nowy rozdział w swoim niezwykle długim i wyboistym życiu w starej rezydencji rodziny Mikaelson.
Hej :) Nie wyszło tak jak rzeczywiście bym tego chciała, ale treść karty z drobnymi dopiskami pochodzi sprzed trzech lat. Możliwe, że znajdzie się ktoś, kto moją wersję Kola już zdążył poznać :D Zapraszam wszystkich serdecznie na wątki oraz powiązania :) Bawmy się! Fc: Nathaniel Buzolic
Źródło kodu

18 września 2019

There are many things that change in the world,but there are things that never change.

Dawno, dawno temu↬ Tiffany urodziła się w małej wiosce, której imienia już nikt nawet nie pamięta. Trudno stwierdzić kiedy tak naprawdę się urodziła, było to tak dawno temu. Jedynie wie, że było to pod koniec zimy. Była jedną z dziesięciorga dzieci. Była także najmłodsza. Oznaczało to, że poświęcano jej najmniej uwagi oraz była uważana za tą mniej ważną. Rodzice nie interesowali się nią, nie obchodziło ich gdzie była i czy uda jej się wrócić do domu. Już od małego wieku, robiła za służącą w jej własnym domu. Zawsze musiała przynosić wodę, rozpalać ogień a nawet robić posiłki dla swojego rodzeństwa i reszty rodziny. Często zdarzało się, że nic dla niej nie zostawało. Wiele dni chodziła głodna oraz mdlała non stop. Kiedy musiała wyjść do lasu, aby zbierać jagody, starała się zjeść jak najwięcej, aby nie musiała głodować. Jeżeli jej matka zauważyła jakiekolwiek ślady po jagodach, bardzo ją biła. Była traktowana niczym niewolnica, nie ich córka. Nie miała ona siły, aby im się postawić. Bała się swoich rodziców, tak samo jak i rodzeństwa. Wolała aby nią pomiatali, niż aby musiała cierpieć ze względu na ból fizyczny który jej sprawiali. Gdy minęło już osiemnaście zim, stwierdziła że ma dosyć. W nocy spakowała odrobinkę jedzenia oraz uciekła z wioski. Błąkała się po nieznanych jej miejscach. Nie wiedziała, gdzie mogłaby znaleźć miejsce dla Siebie, gdzie mogłaby znaleźć w końcu szczęście i uniknąć cierpienie. 

Nieśmiertelność↬ Biedna dziewczyna, nie mogła znaleźć dla Siebie miejsca. Nie umiała polować na zwierzynę a na samych owocach nie dało się żyć. Wiedziała, że musi podjąć straszną decyzję, jeśli chce przeżyć... a przetrwanie było dla niej ważne. Marzyła o tym, aby móc założyć swoją własną rodzinę. Marzyła o swoim księciu z bajki. Dlatego właśnie, posunęła się do strasznych rzeczy. Chodziła z wioski do wioski oraz podpalała w nocy domy ludzi. To był jedyny sposób, aby mogła zdobyć prawdziwe pożywienie. Wykradała z tamtą te rzeczy, które przetrwały pożar, ale największym grzechem było to, że żywiła się ciałami  spalonych ludzi. Stała się morderczynią, która nie miała żadnych wyrzutów sumienia. Robiła po prostu wszystko co w jej mocy, aby przetrwać. Robiła tak przez trzy lata. Nawet posunęła się do najwyższego stopnia oraz zabiła swoją własną rodzinę. Myślała, że nie sprawi jej to żadnej przykrości...ale jednak... kilka łez spłynęło po jej jasnych policzkach. Tego też wieczoru, jej życie zmieniło się... na zawsze. Kiedy siedziała pod drzewem, w głębi lasu, pojawił się przed nią człowiek o ciemnym kolorze skóry. Wystraszyła się go, ale nie chciała uciekać. Mimo iż przerażał ją, z drugiej strony czuła jak coś ją do niego ciągnie. Wysłuchała co miał do powiedzenia. Ofiarował jej życie wieczne w zamian za jedną rzecz. Miała za zadanie zabijanie ludzi, wypełnionych czarnymi duszami. Dane dusze by poszły do niego, stwórcy piekieł, Arcadiusa. Jedynym haczykiem było to, że jeśli chce ona pozostać młoda oraz piękna, musi żywić się ludzkim mięsem. Przyjęła jego ofertę... i tak właśnie stała się ślicznym, ale zabójczym stworzeniem z umiejętnościami mieszania w umyśle. Jednym z najstarszych gatunków nadprzyrodzonych, syreną. 

Mystic FallsPodróżowała po całym świecie, ale znalazła miejsce w którym postanowiła się zadomowić. Miasteczko o nazwie Mystic Falls, pełne nadprzyrodzonych stworzeń. Znalazła sobie pracę w markecie o nazwie "Bell's". W tamtym miejscu, miała duże szanse na znalezienie ofiary. Wiele klientów zatrzymywało się tam tylko na moment... później ona ich nie widziała, albo nikt inny już ich więcej nie spotkał. Kochała to miejsce, z dumą nazywa miasteczko swoim domem. Tutaj czuje się szczęśliwa, mimo iż nie znalazła swojego księcia na białym koniu. Jest przyjazna, dopóki nikt nie zajdzie jej za skórę. Lubi pomagać tym, którzy na jej pomoc zasługują. Jednakże, uwielbia się świetnie bawić i czasami zdarza się jej być wredną. Jej podejście do ludzi, zależy od ich charakteru. Wybiera Sobie tych, którzy są warci jej uwagi oraz tych, którzy są dla niej niesamowitym posiłkiem. 
W Mystic Falls, ma swój mały domek, z ogródkiem oraz małym basenem. Pływanie jest jej ulubionym zajęciem. Oprócz tego, kocha też śpiewać. Co jakiś czas, organizuje przyjęcia w swojej rezydencji. Zabawy przy basenie, są jedną z największych atrakcji. Jednakże, nie zawsze wszyscy z jej przyjęć wychodzą. Zdarza się, że jedna albo dwie osoby, już nigdy nie opuszczają jej miejsca zamieszkania.

[Witam was z moją drugą postacią. Zapraszam na wątki z moją kochaną syrenką. ]

Whatever the future brings, you are my light



WstępFrancis urodził się w  1544 roku we Francji. Jego rodzicielką była Catherine De Medici a ojcem Henry II...król Francji. Jak Henry zmarł, jego syn przejął władzę nad krajem. 
Życie młodego króla było w porządku. Miał wszystko czego potrzebował, robił to co chciał. Jedynym minusem, było podejmowanie decyzji. Nie lubił tego najbardziej, zwłaszcza, że chciał dla wszystkich jak najlepiej. Był on dobrym królem, ludzie go uwielbiali. Nigdy nie miał problemów, nie uważał też że ludzie z niższej klasy są mniej warci, dlatego mówili iż był on sprawiedliwym królem. 

Bliscy↬ Od małego, Francis był zaręczony z księżniczką Mary, przyszłą królową Szkocji. Zanim się pobrali, byli przyjaciółmi przez bardzo długi czas. Mary mieszkała w zamku króla Henriego. Dlatego właśnie, Francis zawsze wierzył w to, że ona była dla niego tą jedyną. 
Oprócz Mary, jeszcze jedna osoba była bliska młodemu królowi, mimo iż często się kłócili. Sebastian, przyrodni, starszy brat. Nigdy nie był on zagrożeniem, jeśli chodzi o przejęcie tronu. Nie miał on po prostu do niego prawa. Dlatego, Sebastian częściej mógł robić to co tylko chciał. Pomimo częstych kłótni, zawsze wspierali siebie nawzajem.



Śmierć↬ Pewnego dnia, Francis pokłócił się ze swoim przyrodnim bratem. Głównym powodem, było to, że Sebastian zniknął na dwa miesiące bez słowa. Młody król, nie wiedział co ma robić. Jego brat, był jednym bliskim który mu pozostał. Matka była zamknięta w lochach, ponieważ próbowała zatruć Mary a Ojciec zmarł dosyć dawno. Prosił o wyjaśnienia, chciał chociaż wiedzieć dlaczego nie mógł jakoś dać znać, że żył. Sebastian jednak przyszedł tylko na chwilę, chciał pożegnać się z rodziną, lecz jego młodszy brat nie chciał pozwolić mu odejść. Skończyło się to na dosyć sporej bójce, gdzie starszy ugryzł Francisa. Nie mógł się powstrzymać, przed piciem jego krwi. Powstrzymał się w ostatniej chwili, ale jego brat był już bardzo wyczerpany. Aby pomóc mu szybko stanąć na nogi, Sebastian zmusił go do wypicia jego krwi. Było to tylko po to, aby jego rany mogły się szybko zagoić. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że tego samego wieczoru ktoś próbował otruć króla. Kiedy się obudził, nie był już sobą... lecz tym samym drapieżnym stworzeniem, którym okazał się być jego starszy, przyrodni brat. Sebastian z jednej strony czuł się winny, ale cieszył się, że udało mu się uratować brata. Kiedy Mary dowiedziała się o całej sytuacji, naprawdę trudno było jej przyjąć to wszystko do Siebie. Podjęła jednak decyzję... chciała stać się tym samym, czym był jej ukochany. Jej życzenie, spełniło się. 

Teraz↬ Król Francji, musiał jednak uciec ze swojego kraju, razem ze swoją ukochaną i bratem. Zaplanowali perfekcyjną przykrywkę, aby ludzie myśleli, że rodzina królewska zmarła. Planowali zacząć podróżować po świecie, aby znaleźć dla Siebie to jedno miejsce, które mogliby nazwać domem. Niestety, w 1773 roku, rozdzielili się. Uciekali przed łowcami wampirów, wiedzieli, że większe szanse na przetrwanie mają, będąc osobno. Mieli się spotkać w Nowym Orleanie, ale nigdy do tego nie doszło. Francis czekał tam pięć lata, jednakże było to na marne. W końcu, zdecydował się wyprowadzić do mniejszego miasteczka, Mystic Falls. Wciąż jednak ma nadzieję, że ich znajdzie, że oni znajdą jego. 



Treasure

{Witam wszystkich razem z moim Francisem. Mam nadzieję, że go polubicie. Postać trochę stworzona na faktach, trochę na fikcji. Zapraszam wszystkich do wątków! }